Energetyczna dieta, czyli jak być pięknym, zdrowym i szczęśliwym!

Energetyczna dieta, czyli jak być pięknym, zdrowym i szczęśliwym!

Często słyszymy i mówimy „brakuje mi energii”.

Co to tak naprawdę oznacza i w jaki sposób odbija się to na naszym samopoczuciu, wyglądzie i zdrowiu?

W jaki sposób możemy „podnieść” poziom energii, abyśmy czuli, że żyjemy i oddychamy pełną piesią?

Jak dzięki odpowiedniemu odżywaniu, nawodnieniu i zachowaniu właściowego balansu pomiedzy pracą a czasem wolnym to osiągnąć?

 

Zacznijmy od początku…

 

PO PIERWSZE: NAWODNIENIE OGRANIZMU

 

Postawą zdrowia i zachowania równowagi jest odpowiednio nawodniony organizm.

Dzięki wodzie żyjemy, mamy energię, a nasza skóra jest elastyczna i nawilżona.

 

Dokonując wyboru wody: pijmy mineralną lub źródlaną, przefiltrowaną lub ze szklanych butelek w ilości ok. 30 ml/kg m.c.

Dobrze jest wzbogacić ją szczyptą soli himalajskiej, dzięki temu dostarczymy i uzupełnimy cenne minerały.

Sól himalajska to bogactwo naturalnych składników mineralnych. Zawiera ich ich około 84, dzięki czemu uzupełnia niedobory tych pierwiatków, których potrzebuje nasz organizm.

 

A co z KAWĄ o poranku? Przecież pobudza i daje przysłowiowego „kopa”.

 

Niekoniecznie…. mimo, że pięknie pachnie i nęci, to rano nie jest najlepszym pomysłem.

A to dlatego, że kofeina w niej zawarta pobudza nadnercza do produkcji kortyzolu – hormonu stresu, którego ilość jest i tak wysoka o poranku. Tym samym już od wczesnych godzin jesteśmy w fazie stresu i „gotowi do walki”.

Najlepiej jest zacząć dzień od szklanki wody ze świeżo wyciśniętym sokiem z cytryny.

Obudzimy nasz organizm ze snu i pobudzimy do pracy. Nasze ciało również nam za to podziękuje – podkręcimy metabolizm i delikatnie oczyścimy je z zalegających złogów i toksyn.

A na filiżankę ulubionej kawy możemy pozwolić sobie później, po zdrowym i odżywczym śniadaniu!

 

PO DRUGIE: ŚNIADANIE

 

Rano nigdy nie mamy czasu, a poza tym jesteśmy na diecie… jedynie, co nam „wolno” to odtłuszczony jogurt (bo przecież tłuszcz to zło i tuczy) z płatkami nazwanymi przez wielu Producentów „FIT”.

Nie dajmy się zwieść obietnicą „light”, „fit” czy „zero”.

Pamiętajmy, że wszystko, co ma „zero”, nie ma tak naprawdę niczego i jest do bani!

Brakuje w nim przede wszystkim witamin rozpuszczalnych w tłuszczach (A, D, E i K), za to pełno tam chemicznych dodatków i wypełniaczy.

Dla mnie to typowe „wampiry energetyczne” niszczące nasz organizm.

 

Jak to jest więc z tym TŁUSZCZEM?

Aby mieć energię, piękne paznokcie, lśniące włosy, promienną i nawilżoną skórę oraz zachować równowagę hormonalną musimy jeść tłuszcz.

Najlepszym jego źródłem są tłoczone na zimno oleje roślinne bogate w kwasy omega 3  – tu prym wiedzie olej lniany oraz z orzechów włoskich.

Warto do diety włączyć również olej konopny oraz olej kokosowy, który mimo, że zawiera kwasy tłuszczowe nasycone jest jednym z najzdrowszych tłuszczów i doskonale nadaje się do smażenia, podobnie jak masło ghee.

Jedzmy orzechy, pestki i nasiona oraz awokado.

To bomba odżywcza i energetyczna. Skarbnica tłuszczów, witamin, minerałów, ale również białka i błonnika.

 

TO, CO W TAKIM RAZIE NA ŚNIADANIE?

Moim faworytem są ciepłe śniadania, bez względu na porę roku.

Doskonale rozgrzewają i delikatnie pobudzają układ pokarmowy do pracy.

Jaglanka, komosanka czy owsianka ugotowana na wodzie z dodatkiem mleka roślinnego, garścią orzechów, cynamonem i sezonowymi owocami będzie pysznym i energetycznym rozpoczęciem dnia.

Świetną propozycją będzie również zjedzenie pysznego śniadania w rytmie ajurwedy.

 

Dla koneserów wytrawnych śniadań doskonałą propozycją jest tofucznica, czyli wegańska jajecznica bez jaj, ale z serkiem tofu i dodatkiem różnorodnych warzyw: pieczarek, szparagów,  papryki, pomidorów ze szczyptą ulubionych ziół… dla mnie pycha!

Do tego kromka prawdziwego chleba razowego, żytniego lub chleba witalnego z własnoręcznie przygotowanym masełkiem z awokado.

 

PO TRZECIE: BIAŁKO

Pamiętajmy, aby do każdego posiłku włączyć pełnowartościowe białko.

Oczywiście nie mówimy tu o ilościach, jakie spożywają kulturyści i osoby „budującą masę”, bo nadmiar białka jest również niekorzystny dla organizmu. Przeciąża nerki, doprowadza do zakwaszenia i tym samym zaburza równowagę kwasowo-zasadową.

Rozsądną ilością jest spożywanie 0,5-1 g białka na kg.m.c.

Oczywiście dla dzieci, sportowców oraz kobiet w ciąży i karmiących normy na spożycie białka będą się różnić, ale dla zdrowej osoby dorosłej przyjmujemy wartość ok. 1g/kg m.c.

Wegetarianie i weganie białko znajdą w roślinach strączkowych, zbożach (w szczególności komosa ryżowa, jako „pseduozboże” jest jego bogatym źródłem), algach (spirulina) oraz orzechach (migdały) i warzywach zielonych (szpinak, brokuły)

 

 

PO CZWARTE: WĘGLOWODANY ZŁOŻONE

Nie bójmy się węglowodanów złożonych i spożywajmy je przede wszystkim w postaci warzyw, kasz oraz w mniejszej ilości owoców (uwaga na fruktozę).

Wprowadźmy do diety produkty bogate w błonnik pokarmowy, który niczym szczoteczka wymiecie z naszych jelit zalegające resztki pokarmowe oraz usunie toksyny (dzięki zdolnością absorbcyjnym).

Wyeliminujmy z naszej diety wszędobylski rafinowany cukier, który czai się na każdym kroku: w płatkach śniadaniowych, jogurtach owocowych, sokach czy nawet w ketchupie.

Dacie wiarę, że w ketchupie jest porównywana ilość cukru, co w dżemie owocowym! A mały pojemniczek jogurtu owocowego może zawierać nawet do 4 łyżeczek cukru!

 

PO PIĄTE: REGULARNOŚĆ POSIŁKÓW

Unikajmy zbyt długich przerw między posiłkami, ale nie jedzmy nie częściej niż co 3 – 4 godziny. Dajmy żołądkowi czas na strawienie tego, co wcześniej dostał.

Regularne posiłki uchronią nas przed zbyt gwałtownym spadkam poziomu cukru we krwi. Dzięki temu zapanujemy nad „wilczym napadem głodu” i pochłonięciem zbyt dużej porcji jedzenia, która przeciążny nasz układ pokarmowy. Nasz żoładek, wątroba, trzustka i jelita będą działały w zwolnionym tempie, zaburzymy wydzienie enzymów trawiennych, a nadprogramowo spożyte kalorie odłożą się w komórkach w postaci tkanki tłuszczowej.

Nasz organizm zamiast zyskać dawkę energii do dalszej pracy, będzie ospały i zmęczony, czyli efekt będzie odwrotny od zamierzonego.

 

PO SZÓSTE: AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA, ODPOCZYNEK I SEN

Niewątpliwie jednym z elementów zachowania zdrowia jest regularna aktywność fizyczna, ale taka, która sprawia nam radość i czujemy po niej skok endorfin 🙂

Sami najlepiej wiemy, jak forma aktywności jest dla nas najlepsza.

Bieganie… przecież teraz jest w modzie? Ale co, z tego, jak nie sprawia Ci to radości?

Znajdź alternatywę – może szybki marsz, nordic walking, a może rower, taniec albo pływanie?

Nie ulegajmy modom, bo one przemijają, ale róbmy to, na co mamy ochotę i co sprawia, że jesteśmy szczęśliwi.

Pamiętajmy również o śnie – odpowiednim i regenerującym. To również jeden z kluczowych czynników zachowania zdrowia i „naładowania” energią naszego organizmu.

 

A CO ZROBIĆ, GDY DOPADNIE NAS SPADEK ENERGII W CIĄGU DNIA?

 

Na ratunek przybywają orzechy np. migdały, które mają działalne alkalizujące i odmładzające oraz suszone owoce np. daktyle, które w smaku przypominają krówki, rodzynki – bogate w żelazo czy morele, które rozświetlą cerę, dzięki prowitaminie A.

Odmładzająco – energetyczne kuleczki naładują nasze akumulatory i zapewnią zdrową porcję energii.

 

Do naszej diety powinniśmy wprowadzić:

 

  • zielone proszki traw (np. pszeniczna)

 

  • algi i wodorosty (z wyjątkiem kobiet w ciąży, dla których nie są zalecane ze względu na silne działanie oczyszczające)

 

  • owoce i warzywa bogate w antyoksydanty np. owoce jagodowe, granaty, pomidory, buraki

 

  • zdrowe tłuszcze, w tym przede wszystkim: olej kokosowy, tłoczone na zimno olej roślinne (lniany, konopny, z orzechów włoskich, z awokado)

 

  • probiotyki, które wpływają na wzrost prawidłowej mikroflory jelitowej: ogórki i kapusta kiszona, kimchi oraz naturalnie ukwaszony kefir lub jogurt

 

  • pestki dyni, rośliny strączkowe, migdały, surowe kakao, orzechy brazylijskie, jako źródło żelaza, magnezu, cynku i selenu

 

  •  suplementację witaminą D3 w okresie jesienno-zimowym (latem zażywajmy kąpieli słonecznych), a w diecie roślinnej suplementację witaminą B12

 

 

I jeszcze jedno: cieszmy się życiem, bądźmy aktywni, zachowujmy balans między pracą a czasem wolnym, a wtedy pokłady naszej energii nigdy się nie wyczerpią 🙂

 



5 thoughts on “Energetyczna dieta, czyli jak być pięknym, zdrowym i szczęśliwym!”

  • Ale się cieszę, że Cię znalazłam! Sama jestem wege, żeby było łatwiej to i mam problemy z nabiałem i glutenem. Musiałam zatem przejść na jaśniejszą dietetyczną stronę mocy 🙂 i dlatego tak bardzo lubię tego typu teksty – inspirują mnie, ale też i dają pozytywnego kopniaka motywacyjnego, by działać dalej. Stosuję praktycznie wszystko to, o czym napisałaś. Nie wyobrażam sobie nie zjeść śniadania, organizm już się sam ustawił na 5 posiłków, kawa tyko po śniadaniu. Tylko wiąż z odpowiednim nawodnieniem mam problem. Cały czas jest to zbyt mało :/ Ale staram się, jak mogę 🙂

    • Ada, bardzo się cieszę, że jesteś, bo w grupie siła 🙂 Obiecuję motywować i „dawać kopa” 😀 Tak naprawdę, jak odpowiednio i mądrze zadbamy w nasz organizm, tak samo będziemy się czuli i wyglądali :))) Trzymam kciuki za nawodnienie – różnicę zobaczysz i poczujesz już po kilku dniach – skóra będzie jędna, wygładzona i promienna 🙂

  • Wszystkie te punkty są bardzo ważne. I wcale nie takie trudne w realizacji, jakby się wydawało! A jak już wejdą w nawyk, to dopiero człowiek poczuje się odnowiony i pełen energii!

    • Dokładnie tak, początki są zawsze trudne, ale silna wola i zdrowie powinny naszym motywatorem. Trzymam kciuki! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


Przejdź do paska narzędzi