Wielkanoc po amerykańsku

Wielkanoc po amerykańsku

Ciekawi jesteście, jak Amerykanie obchodzą Święta Wielkanocne?

Jakie tradycje i potrawy pojawiają się na ich wielkanocnym stole?

W tym miejscu muszę Was trochę rozczarować, bo…

jak większość świąt za oceanem, tak również Wielkanoc to w zasadzie „święto komercyjne”.

Tuż po Walentynkach, w połowie lutego większą powierzchnię sklepowych półek zajmują czekoladowe zające i owinięte w kolorowe sreberka czekoladowe jajka.

Wszędzie pełno jest jest słodyczy, które mają swoją „limitowaną – wielkanocną wersję” właśnie na ten czas.

Popularne Snickers’y, Twix’y, czy czekoladki Reese’s są w odświętnej, wielkanocnej szacie.

1. Wielkanoc – święto słodyczy i jajek w czekoladzie

Tak jak wspomniałam, Amerykanie uwielbiają słodycze.

Czy dacie wiarę, że Wielkanoc jest drugim (zaraz po Halloween) świętem, na które kupują najwięcej słodyczy?

Jedną z tradycji amerykańskiej Wielkanocy jest strojnie domów w kolorowe jajka (które wiesza się na drzewach lub robi się wieńce na drzwi).

W niedzielny, wielkanocny poranek dzieci szukają ukrytych przez wielkanocnego królika (a tak naprawdę przez rodziców) kolorowych jajek-pisanek.

Zbierają je do koszyczka, a w nagrodę otrzymują oczywiście słodkie prezenty.

2. Easter Bunny – symbol świąt

Kolejnym zaskoczeniem była dla mnie symbolika związana ze świętami.

Na próżno chodziłam i z wielkim uporem szukałam cukrowego baranka, który jest nieodłącznym elementem w koszyczku wielkanocnym.

Jak się domyślacie – w amerykańskich sklepach go nie znalazłam (można za to kupić baranka w sklepach polskich).

Amerykańskim symbolem Wielkanocy jest ZAJĄC (Easter Bunny).

Tradycja wielkanocnego zająca przywędrowała do USA z Niemiec (za pośrednictwem niemieckich imigrantów), a wywodzi się ona jeszcze z czasów pogańskich, kiedy to bogini Eastre (stąd nazwa Easter – Wielkanoc) była czczona za pośrednictwem właśnie zająca.

3. Niedziela Palmowa, a tu brak palmy…

Kolejne poszukiwania przedwielkanocne – palma na Niedzielę Palmową.

Nikt tu o czymś takim nie słyszał, a w sklepach kompletne pustki, nawet kwiaciarnie nie mają w sprzedaży zwykłych, zielonych gałązek, które mogły by posłużyć jako palma.

Kombinowałam też jak by tu „zdobyć” kawałek czegoś zielonego, ale wyobrażacie sobie, że w Minnesocie ciągłe śniegi, brak jakichkolwiek przebłysków wiosny, więc zakończyło się na kompozycji sztucznych kwiatków, które skrzętnie dobierałam w sklepie, aby „ulepić’ chociaż atrapę palmy 🙂

W Niedzielę Palmową byłam jedyną osobą w amerykańskim kościele, która miała palmę (haha).

Ale… miłym zaskoczeniem były dla mnie zielone gałązki przed wejściem do kościoła, które można było wziąć i to właśnie były „palmy”.

Mądry Polak po szkodzie – za rok nie będzie już „polowanie na sklepową palmę” 😀

4. Niedziela Wielkanocna

Amerykanie nie mają w tradycji spożywania śniadania wielkanocnego.

Co prawda, w niektórych kościołach katolickich w sobotę (zazwyczaj rano, w godzinach przed południowych) święcone są pokarmy, ale „święconka” nie ma takiego wymiaru i symboliki związanej z jej spożyciem w niedzielę wielkanocną.

Jak zatem świętują Amerykanie świąteczną niedzielę?

Tak jak już wspomniałam na początku, dzieci szukają ukrytych pisanek (lub jajek), co określane jest jako „Easter Egg Hunt”.

Amerykańskie śniadanie wielkanocne lub brunch (połączenie śniadania z lunchem) najczęściej spożywane jest w restauracjach.

Podobnie zresztą, jak świąteczny obiad.

Amerykanie nie mają w zwyczaju, tak jak Polacy, spędzania kilku dni w kuchni na gotowaniu i przygotowywaniu posiłków 🙂

Oczywiście, nie każda amerykańska rodzina stołuje się w restauracji.

Spotykają się również w gronie rodzinnym oraz znajomych na wspólnym obiedzie.

5. Co króluje na wielkanocnym obiedzie?

Amerykanie uwielbiają „świąteczną szynkę – spiralę” – Spiral Sliced Ham!

Już długo przed Wielkanocą praktycznie w każdym sklepie są wielkie promocje (typu: „kup jedną szynkę, drugą dostaniesz za darmo).

W czym tkwi jej fenomen?

Powiem szczerze, że nie wiem, bo jako „nie-mięsożerca” jej nie próbowałam, ale jest to już gotowy, upieczony produkt gigantycznych rozmiarów (waga przeciętnej szynki to średnio 8 lb = 3,6 kg, ale zdarzają się również takie po 12 lb = 5,6 kg!), którym można obdzielić pokaźne grono głodomorów.

Mimo, że „szynka – spirala” jest już uwędzona i wstępnie poddana obróbce cieplnej, to cała ceremonia polega na kilku godzinnym pieczeniu jej w piekarniku.

Szynka ta jest już do połowy pokrojona w plastry i trakcie pieczenia jeszcze dodatkowo się „otwiera”

Do szynki obowiązkowo podawane są słodkie ziemniaki, ziemniaki w formie „mashed” (puree), gotowane warzywa (najczęściej brukselka, zielona fasolka, zielone szparagi) oraz pszenne bułeczki z masłem.

Oczywiście po świątecznym obiedzie nie możne zabraknąć DESERU.

Najczęściej są to gotowe, kupione ciasta z dekoracjami wielkanocnymi babki, ciasta piaskowe i muffinki marchewkowe.

Amerykańska Wielkanoc trwa tylko 1 dzień (niedziela).

Poniedziałek, jest już dniem pracującym, a wszystkie sklepy „usuwają” dekoracje wielkanocne, aby ustąpić miejsca na słodycze z nadrukami na Dzień Matki (następne w kolejce święto, na którym można zarobić :)).

Mimo całej kolorowej komercji, amerykańskie święta wielkanocne nie mają dla mnie wymiaru duchowego… czego bardzo mi brakuje, mimo starań w zachowaniu tradycji wyniesionej z domu rodzinnego.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


Przejdź do paska narzędzi