Przewlekłe zmęczenie – jest na to sposób!

Przewlekłe zmęczenie – jest na to sposób!

Brakuje Wam czasami siły i motywacji do wykonania codziennych czynności?

Coraz trudniej jest Wam złapać oddech, zwolnić i dać sobie przyzwolenie na przysłowiowe nie robienie niczego?

Przychodzi taki czas, kiedy czujemy, że rezerwa na której jedziemy jest na wyczerpaniu i potrzebujemy naładować akumulatorów, złapać dystans i spojrzeć na wiele spraw z innej perspektywy.

Kiedy jednak stan „niechcenia” trwa, traw i trwa…, a my jesteśmy coraz bardziej zmęczeni i pozbawieni energii powinien być dla nas pierwszym sygnałem ostrzegawczym.

Czy oby nie dopadł nas zespół przewlekłego zmęczenia…

Zespół przewlekłego zmęczenia nie jest jednostką chorobową, która widnieje w nomenklaturze medycznej. Nie ma na niego leku, a jego rozpoznanie jest na podstawie wywiadu lekarza z pacjentem. Jeżeli co najmniej przez 6 miesięcy pacjent ​​czuje się tak zmęczony, że nie może wykonywać wszystkich normalnych codziennych czynności, to można przypuszczać, że cierpi na zespołu przewlekłego zmęczenia.

 

Jakie więc sygnały mogą być dla Nas niepokojące, które pojawiają się regularnie i w dłuższym czasie:

  • Bezsenność, albo wręcz przeciwnie śpimy długo, ale i tak budzimy się niewyspani.
  • W pracy dwoimy się i troimy, a i tak nie możemy się skoncentrować, w głowie mamy pustkę i nie mamy motywacji do podejmowania jakichkolwiek działań.
  • Tabletki przeciwbólowe na stałe zagościły u nas i łykamy je jak cukierki.

Przecież codziennie boli nas głowa, mięśnie albo stawy, a chemiczna pastylka jest według Nas najlepszym i szybkim rozwiązaniem.

Na chwilę… do momentu kiedy przestanie działać, wtedy sięgamy po kolejną, bo przecież boli…

  • Nasza aktywność fizyczna sprowadza się do wycieczek do kuchni po kolejną kawę – przecież kofeina pobudza.

A może energy drink? Przecież producenci tak go zachwalają, że „dostaniemy skrzydeł”?

Albo alkohol na poprawę nastroju i stresy?

Albo „coś słodkiego” na podniesienie cukru?

 

Błędne koło… a jak jeszcze do tego dodamy kompletnie przetworzoną i nafaszerowaną chemią żywność, to już prawie mamy cały komplet „dobrodziejstw” współczesności, które działają jak energetyczne wampiry.

Ze sportem jesteśmy na bakier, bo przecież jesteśmy tak zmęczeni, że nie mamy na niego siły.

Musimy sobie zdać sprawę, co tak naprawdę determinuje przewlekły stan przewlekłego zmęczenia i w jaki sposób możemy sobie sami pomóc.

 

  1. Odwodniony organizm – brak nawodnienie komórek ciała niesie za sobą katastrofalne skutki zdrowotne.
  1. Zaburzenia immunologiczne: ukryte nietolerancje i alergie pokarmowe np. na gluten, laktozę, kazeinę, jaja, soję, orzechy.
  1. Uboga w składniki odżywcze i niezbilansowana dieta, w tym niedobory składników odżywczych:
  • witamin z grupy B, a w szczególności B12
  • witaminy D
  • cynku
  • magnezu
  • selenu
  • żelaza
  • niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych
  1. Nadmierne spożywanie kawy i napojów pobudzających zawierających kofeinę
  1. Wszechobecny cukier w diecie
  1. Przewlekły stres
  1. Syndrom „nieszczelnych bądź przeciekających jelit” oraz zakażenia pasożytami i grzybem Candida
  1. Toksyny środowiskowe, które wynikają do naszego organizmu i zaburzają jego funkcjonowanie
  1. Brak lub znikoma aktywność fizyczna, która odgrywa kolosalną rolę, przyczyniając się do produkcji hormonu szczęścia, jakim jest serotonina.

Jak pokazują badania – lekkie ćwiczenia aerobowe, takie jak spacery, nordic walking, jazda na rowerze pomagają osobom z przewlekłym zmęczeniem zwiększyć poziom energii i zniwelować objawy zmęczenia[1].

 

Czy w takim razie istnieją sposoby na poprawę naszego zdrowia i odzyskanie wewnętrznej równowagi i szczęścia? Bez interwencji lekarskiej, przyjmowania chemicznych środków przepisywanych na receptę?

Oczywiście, że tak!

 

  • Podstawowym i kluczowym czynnikiem jest prawidłowe nawodnienie organizmu.

Tylko nawodniony organizm jest w stanie prawidłowo funkcjonować.

Zatem pijmy wodę, najlepiej jeżeli jest to woda filtrowana lub ze szklanych butelek (unikamy plastiku, który zaburza gospodarkę hormonalną) ze szczyptą soli himalajskiej, która wzbogaci nas w cenne składniki mineralne. Przyjmuje się, że ilość wypijanej wody powinna wynosić 30 ml/kg m.c.

 

  • Zawsze pamiętajmy o śniadaniu. Najwyższa aktywność naszego żołądka jest rano pomiędzy godziną 9 a 11.
  • Do każdego posiłku starajmy się włączyć pełnowartościowe białko.
  • Unikajmy długich przerw między posiłkami, ale też nie jedzmy częściej niż co 3 – 4 godziny – dajmy żołądkowi czas na strawienie tego co wcześniej dostał.
  • Jedzmy sezonowo i organicznie, co przekłada się na potwierdzenie teorii, że żyjąc w danym klimacie i na danej szerokości geograficznej, to co oferuje nam natura jest dla nas najlepsze.

 

Uwierzcie, że nie najlepszym pomysłem jest zajadanie zimą cytrusami w klimacie umiarkowanym, ponieważ bardzo wychładzają organizm, który szczególnie w tej porze roku potrzebuje potraw rozgrzewających. O wiele lepszym wyborem będzie np. pieczone jabłko zajedzone z aromatycznymi przyprawami jak cynamon, kardamon czy goździki.

 

  • Nie bójmy się węglowodanów złożonych i spożywajmy je przede wszystkim w postaci warzyw, kasz oraz w mniejszej ilości owoców (uwaga na fruktozę).
  • Nie bójmy się tłuszczu, jako podstawowego budulca błon komórkowych.

Eliminując tłuszcz:

– zaburzamy produkcję hormonów i prostaglandyn, co szczególnie niebezpieczne jest w przypadku kobiet, które mogą rozregulować lub zaburzyć hormonalny cykl miesiączkowy;

– cierpimy na niedobory witamin w nich rozpuszczalnych: A, D, E i K.

Jeżeli zauważyliście, że coraz gorzej widzicie, włosy, skóra i paznokcie są w nienajlepszej kondycji, a do tego dochodzi ciągła huśtawka nastrojów i przygnębienie, być może ma to związek brakiem odpowiedniej ilości tłuszczów w diecie;

– eliminujemy skoncentrowane źródło energii, które daje nam poczucie sytości na dłużej, co oznacza, że częściej podjadamy, sięgamy po niezdrowe przekąski i przybieramy na wadze.

 

  • Wprowadźmy do diety „super produkty”:
  • zielone proszki traw (np. pszeniczna),
  • algi i wodorosty (z wyjątkiem kobiet w ciąży, dla których nie są zalecane ze względu na silne działanie oczyszczające),
  • owoce i warzywa bogate w antyoksydanty (przeciwutleniacze) np. owoce jagodowe, granaty, pomidory, buraki,
  • zdrowe tłuszcze, w tym przede wszystkim: olej kokosowy, kwasy tłuszczowe omega-3, w tym najbogatszy zimnotłoczony olej lniany, oraz kwasy tłuszczowe omega 6.

 

Zajadajmy się probiotykami, które wpływają na wzrost prawidłowej mikroflory jelitowej.

Ale w postaci naturalnej: fermentowanych warzyw (ogórki kiszone, kapusta kiszona, kimchi) oraz naturalnie ukwaszony kefir lub jogurt.

Kefir można przygotować samodzielnie np. jako baza może posłużyć woda kokosowa lub mleko roślinne, ale trzeba zapatrzeć się w „grzybki kefirowe” (już są dostępne w większości sklepów z żywnością organiczną lub zamówić przez internet).

 

  • Unikamy: alkoholu, kawy i innych „stymulatorów” zawierających duże dawki kofeiny

 

  • Odstawiamy: cukier, mleko i produkty mleczne oraz zboża zawierające gluten, które zakwaszają nasz organizm, co skutkuje ospałością, brakiem energii oraz zapalaniem, które może objawiać się pod postacią np. nietolerancji, wysypek, łuszczycy, zapalenia tarczycy.

 

  • Starajmy się do minimum ograniczyć kontakt z toksycznymi substancjami.

Prostym sposobem i pierwszym krokiem ku temu jest nie kupowanie żywności w plastiku, w tym również wody oraz produktów w puszkach.

Zrezygnujcie też z używania foli aluminiowej oraz ograniczcie czyszczące środki chemiczne.

Bądźmy EKO – zróbmy to dla siebie i dla naszej planety.

 

  • A co z badaniami laboratoryjnymi?

Wykonując badania laboratoryjne, warto zbadać poziom:

  • Hormonów tarczycy: TSH, ft3, ft4, ATPO, ATPG, rewers ft3;
  • Hormonów nadnerczy: DHEA, kortyzol
  • Metabolitu 25-OH (określa poziom witaminy D)
  • Żelaza, ferrytyny, witaminy B12 i kwasu foliowego
  • Kobiety: estrogen i progesteron (po uzgodnieniu z lekarzem ginekologiem w którym dniu cyklu należy wykonać badania)
  • Mężczyźni: testosteron

 

  • Regeneracja organizmu

Pamiętajmy, że tylko wypoczęty i zregenerowany organizm będzie pracował na pełnych obrotach. Dlatego tak ważny jest sen ok. 7-8 h/dobę oraz umiarkowana aktywność fizyczna.

Celowo użyłam określenia „umiarkowana”, ponieważ „mordercze” ćwiczenia, które wykonujemy wbrew sobie, mogą spowodować skutek odwrotny – doprowadzą do „zmęczenia” nadnerczy, które broniąc się zaczną wydzielać zwiększone ilości kortyzolu i adrenaliny…

Sport to przede wszystkim przyjemność, podczas której wydzielają się endorfiny, a nie przykra konieczność i obowiązek.

 

A na co dzień uśmiechajmy się do siebie i do życia, cieszmy się z tego co posiadamy i bądźmy optymistami kochającymi życie.

 

 

 

[1] Reid S, et al. (2011). Chronic fatigue syndrome, search date March 2010. BMJ Clinical Evidence. Available online: http://www.clinicalevidence.com.

 



1 thought on “Przewlekłe zmęczenie – jest na to sposób!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


Przejdź do paska narzędzi